Oh god
'panowie, dawać szkło czy co tam macie' sam wyciąga swój podróżny, metalowy kubek i wlewa do niego cos koło 1/3 flaszki i jeszcze trochę do mniejszego, który stawia przy Magicarpiu. 'W końcu nieco spokoju, można by sie jakos kulturalnie przedstawić: ja jestem Blagon, przybyłem do Kanto z Hoenn, gdzie miałem pewne... problemy z rodziną. Z moim wspaniałym szczęściem musiałem oczywiście wpaść w sztorm wywołany przez Gyaradosy płynąc tu statkiem, w którym zginął mój pierwszy pokemon i po którym znalazłem toto' wskazał na leżącego Magicarpia 'a teraz wasze zdrowie!' wychynął na raz całą szklankę, wytarł pysk wierchem dłoni, a zawartość kielonka wlał Magicarpowi do gardła.
Offline
Podczołgał się, chwycił butelke i wypił prawie całą zawartość. "Zdrowie, Bracia!" krzyknął i znieruchomiał na ziemi.
Offline
Coraz bardziej sceptycznie patrzy na swojego wybawcę (W co ja się wpakowałem?). "Taaaaa..... No, w każdym razie wiecie już jak się nazywam i czego potrzebuję - Kabuto. Jest mi potrzebny do pewnego, hmm... procesu poznawczego. Gorzej, że z tego co wiem te paskudy jakoś ostatnio się nie pojawiają w świecie żywych. Muszę się dostać na jakieś wykopaliska i zakosić kilka tych kamyków." - mówi, po czym wypuszcza swojego pokemona, aby wyprostował swoje łapy i czuwał. Łapie butelkę, spogląda w nią (Kurwa, cała... nie wierzę, że ten dzikus wychlał całą na raz...) z tęsknym wzrokiem, po czym dopija resztę. Myśli na głos: "Słyszałem kiedyś o alko-dżinach z butelki. Ponoć trzeba tylko potrzeć butelkę. Ciekawe, czy to prawda? A chuj tam, spróbuję!" I próbuje.
Ostatnio edytowany przez MrSay10 (2012-09-27 21:41:02)
Offline
Po pierwszej kolejce Blagona, butelkę wziął Bury, który wyzerował ją, nie zostawiając nic nowemu towarzyszowi. Choć zachowuje się, jakby wypił o litr za dużo i zjarał drugie tyle, bo próbuje wywołać jakiegoś dżina z butelki.
Offline